niedziela, 31 marca 2013

Radosnej Wielkanocy



Kochani życzymy Wam
Zdrowych, radosnych i spokojnych świąt Wielkiej Nocy, 
smacznego jajka, mokrego dyngusa 
oraz odpoczynku w rodzinnym gronie.
By te święta trwały jak najdłużej.

Ania, Agata, Bartek

czwartek, 28 marca 2013

Wyniki Candy!!!


Przepraszamy, że dopiero dzisiaj, ale po prostu nie daliśmy rady. 
Nakład obowiązków troszkę pokrzyżował nam plany.
Ale w końcu się udało i przedstawiamy Wam zwycięzcę...

Candy wygrywa:



Pani Magdzie serdecznie Gratulujemy!!!

Prosimy o wysłanie na naszego e-meila
mamypasje@wp.pl 
swój adres, byśmy mogli wysłać nagrodę !!!

A nagrodą jest książka

poniedziałek, 25 marca 2013

Słodkie piękności Marioli

Dzisiaj chciałabym zapoznać Was z przepięknymi dziełami, które tworzy moja znajoma, Mariola. 

O czym dzisiaj będzie? O pasji, tortach i stawianiu sobie nowych wyzwań.


1. Jesteś bardzo utalentowaną osobą. Poznałyśmy się w muzycznych okolicznościach i wtedy nawet nie przypuszczałam, że tworzysz takie cuda. Od czego zaczęła się twoja przygoda z tortami - małymi dziełami sztuki?

Moja przygoda z tortami zaczęła się rok temu. Postanowiłam zrobić synkowi tort. Nie potrafiłam piec, to zawsze była moja słaba strona i poprosiłam mamę o upieczenie biszkopta, przełożenie kremem, a ja miałam zająć się dekoracją :)  Byłam świeżo po porodzie (tydzień), więc nie miałam wiele czasu. Wcześniej oglądając torty na necie i program w tv cake boss, spodobał mi się sposób wykonywania tortów w stylu angielskim. Jest to styl polegający na obkładaniu biszkopta lukrem plastycznym. Mój pierwszy tort to czerwony samochód zygzak z cyfrą 2 i napisem Błażej. Jakoś mi poszło... Pół roku później już sama wykonałam cały tort. Biszkopt pięknie mi wyrósł - byłam dumna. Przewertowałam cały internet, youtube i wszystko co możliwe na temat pieczenia, mas, lukrów plastycznych, przyrządów pomocnych w wykonywaniu tortów, techniki obkładania biszkopta itd.

Od tego się zaczęło...

2. Skąd czerpiesz inspiracje? Sama poponujesz wzór, czy zainteresowane osoby przychodzą i mówią: "Moja córka kocha konie. Upieczesz jej takiego torta?"?

Inspiracje co do kształtów i motywów czerpię z neta, z książek i sama wymyślam. Zawsze przeprowadzam mały wywiad odnośnie osoby dla której robię tort, co lubi, jakie ma zainteresowania itd. i na tej podstawie projektuje wygląd. Czasem dzwonią ludzie już z gotowym pomysłem, najczęściej są to ulubione postacie dzieci. 

Niedawno przyszła Pani bo chciała torcik dla synka związany z pasją piłkarską...myślała o boisku, ale stwierdziłam, że to za proste, zrobiłam jej buty korki. Szok i zaskoczenie na twarzy ludzi którzy odbierają tort jest dla mnie największą przyjemnością. Zawsze proszę o smska czy tort się podobał i czy smakował, bo okropnie się przejmuje. 


3. Ile czasu poświęcasz na jeden wypiek?

Trudno mi jest powiedzieć ile czasu poświęcam na zrobienie i dekoracje tortu. W przypadku figurek i kwiatów z masy cukrowej, muszę je zrobić na parę dni przed dekoracją. Nad niektórymi projektami myślę cały miesiąc i wykonuje ozdoby na raty, bo wymagają schnięcia lub parokrotnego malowania. Upieczenie biszkoptu i przełożenie kremem nie jest szczególnie czasochłonne i to robię w ciągu dnia, jak moje dwa szkraby zajmują się zabawą, natomiast dekoracja wymaga skupienia i szybkiego działania (bo lukier schnie) i wtedy czekam do wieczora, aż mąż zajmie się bąblami, a ja w końcu mogę zabrać się do pracy. Często kończę pracę późno w nocy.

4. Czy z którymś z tortów miałaś szczególnie pod górkę?

niedziela, 24 marca 2013

Odnośnie Candy

Kochani!!!
Prosimy Was o jeszcze chwilę cierpliwości, 
odnośnie wyników Candy.
Mieliśmy je podać dzisiaj, ale czasami los lubi troszkę 
pokrzyżować plany.
Dlatego prosimy o jeszcze troszkę cierpliwości. 
Wyniki opublikujemy w poniedziałek.
Mamy nadzieję, że nam to wybaczycie.
Pozdrawiamy i życzymy udanej niedzieli.


czwartek, 21 marca 2013

Dolina Chochołowska - zimą

Tekst i zdjęcia: 
Bartosz Konopnicki





Znów postanowiliśmy odwiedzić znane miejsce o nieznanej porze. Nasz wybór padł na największa Dolinę Tatr Zachodnich, a mianowicie Dolinę Chochołowską.

Siwa Polana

 Latem zazwyczaj są tutaj tłumy turystów – może nie tak wielkie jak na Morskim Oku ale nie jest to też mała ilość osób. Natomiast zimą można tutaj odpocząć – ludzi niewiele, cisza, spokój i przede wszystkim wysokogórski klimat – wszystko czego można chcieć by odpocząć od wielkiego miasta. Według prognoz zapowiadała się całkiem dobra pogoda, z możliwymi opadami śniegu. Z samego rana jesteśmy w Zakopanem, skąd tradycyjnie jedziemy na miejsce docelowe miejscowym busem. Podróż zajmuje nam 25 minut. Bus zatrzymuje się na Siwej Polanie, skąd w dalszą drogę wyruszamy o własnych siłach.

Siwa Polana



Siwa Polana to dość rozległa łąka dawniej koszona i intensywnie wypasana, obecnie jest użytkowana pastersko, prowadzi się tutaj kulturowy wypas owiec i bydła. Stoi na niej kilka stylowych szałasów, bacówka i dom mieszkalny i zabudowania gospodarcze. 

sobota, 16 marca 2013

Korea Południowa z bliska



Artykuł przygotowała:
Anna Makowska


W życiu warto jest zaryzykować, często po to, by spróbować czegoś nowego, dowiedzieć się czegoś o sobie i przeżyć coś niesamowitego. Może się okazać, że ryzykowne decyzje przyniosą nieoczekiwane zmiany, często o 180 stopni. Tak tez się stało w życiu Anny Sawińskiej.
    
 "(...) otrzymałam telefon z zapytaniem, czy faktycznie jestem w stanie spakować się w ciągu kilku tygodni i wyjechać do Azji na co najmniej 4 lata. Długo nie zastanawiałam się. To była szansa na egzotyczną przygodę jakich mało." 
  O tym jak to się wszystko zaczęło? 
Dlaczego akurat Korea i jak wygląda tamtejsze życie,
 kultura, tradycje... 
Opowie nam Anna Sawińska z bloga http://wkorei.blogspot.com/



- Co skłoniło Panią do wyjazdu do Korei?

O moim wyjeździe zadecydował przypadek. Jeszcze w czasie pisania pracy magisterskiej szukałam ciekawych  ofert pracy. Na stronie Samsunga znalazłam informację o Global Samsung Scholarship. Było to jak na tamte czasy (rok 2002) bardzo wyjątkowe stypendium, bo pokrywało koszt dwóch lat studiów na Korea University oraz gwarantowało pracę przez co najmniej dwa lata w Głównej Siedzibie firmy. Dwa lata wcześniej na stypendium Erasmusa we Francji spotkałam też Koreankę, z którą bardzo zaprzyjaźniłam się. Sue Young w żartach obiecała mi kupno rice-cooker’a (elektryczny garnek to przygotowywania ryżu), jeżeli kiedyś przylecę do Seulu. Wtedy wydawało się ta raczej mało prawdopodobne... Zgłosiłam swoją kandydaturę do Samsunga, przeszłam kilka etapów konkursu i pewnego dnia otrzymałam telefon z zapytaniem, czy faktycznie jestem w stanie spakować się w ciągu kilku tygodni i wyjechać do Azji na co najmniej 4 lata. Długo nie zastanawiałam się. To była szansa na egzotyczną przygodę jakich mało. Wsiadłam w pierwszy w moim życiu samolot, a już na miejscu czekał na mnie pierwszy w moim życiu rice-cooker.



- Czy początki były bardzo trudne czy szybko się Pani za klimatyzowała w nowym miejscu?

niedziela, 10 marca 2013

Ziemniaczane paczuszki z serowym wnętrzem

Popołudnie spędziliśmy w motylarni, a na obiado-kolację przygotowaliśmy paczuszki ziemniaczane z serowym wnętrzem.

Zakupy:
1 kg ziemniaków
50 g masła (pokrojonego w kosteczkę)
2 jajka
150 g mąki
150 g twardego sera żółtego (pokrojonego w drobną kosteczkę)
200 g pora (pokrojonego w talarki)
100 ml białego wina
200 g śmietany
sól, pieprz
oliwa

Przygotowanie:
Ziemniaki ugotować. Utłuc je z masłem, dodać sól i pieprz do smaku, i odstawić do wystudzenia. Po wystudzeniu dodać roztrzepane jajka i mąkę. Dokładnie wymieszać i uformować 10 kulek. Można oczywiście zrobić więcej mniejszych.


Następnie posypać deskę mąką i rozpłaszczyć kulkę. Część sera kładziemy na ciasto i zamykamy paczuszkę.

czwartek, 7 marca 2013

Muffiny czekoladowe po raz drugi

Artykuł przygotowała:
Anna Makowska


 Są dni kiedy próbując poprawić sobie humor, odruchowo sięgamy ręką po tzw. "szybką dawkę szczęścia", którą jest czekolada.
O ile mamy jeszcze ją pod ręką. Gorzej jeśli jej nie ma i czeka nas spacer do najbliższego sklepu.


Niestety nie zawsze mamy ochotę się tam wybrać. Szczególnie, gdy za oknem szaro, buro i deszczowo. Przecież nie będziemy mokli, po to, by wrócić w ręku z tabliczką czekolady na poprawę humoru.
Po przebytej drodze, może okazać się, że jedna nam nie wystarczy.

Więc nie ryzykując podwójnej dawki złego humoru, proponuję Wam dziś szybki i prosty przepis, ze składników, które na pewno znajdą się w naszej kuchni.
Często mam tak, że piekąc coś, uwielbiam eksperymentować. Coś pozmieniać, coś ująć i coś dodać. Efekt końcowy, musi mnie w pełni zadowolić. A jak jeszcze uda się zadowolić moich gości, którzy sprawiają, że to "coś" znika w ekspresowym tempie. To wtedy już pełna euforia.

Może i się powtarzam, bo już poprzednio podawałam Wam przepis na Muffiny Czekoladowe. Ale przyznaję, mam do nich słabość.
Kocham je za to, że w pełni można z nimi eksperymentować.
Że zawsze wychodzą i nie muszę się martwić o zakalec.
Że są pyszne i pasują na każdą okazję.
I robi się je szybko. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...